Sylwia – psycholożka – popycha swoich pacjentów do samobójstwa. Robi to w Mechówce – dziurze w Beskidach, której nie ma na mapach Google.
Każdy zna tu każdego. Nikt nie rozumie nikogo. I nagle młodzi ludzie zaczynają umierać. Skaczą z wieży strażniczej i roztrzaskują się o beton. Nikt nie widzi morderstwa, bo go nie ma. Jest tylko gabinet terapeutyczny, fotel i słowa – albo LSD i setki nimf tasznika kędzierzawego, pełzających po ciele nagiego, naćpanego mężczyzny przypiętego kajdankami do łóżka.
Szymon Cugowski pojawia się tego samego dnia, gdy umiera pierwszy z samobójców. Tego samego dnia, gdy Sylwia zaczyna grę, której reguły zna tylko on. Tego samego dnia, gdy Sylwia zaczyna przegrywać grę, której reguły znane są wszystkim innym.
Demon, spisek, psychoza. Jedno, trzy albo cztery samobójstwa.
Dziesiątki możliwych odczytań i tylko jedno rozwiązanie – którego nie będziesz potrafił udowodnić.